Skip to main content

Wyjazdy integracyjne i spotkania team-buildingowe od lat są stałym elementem świata korporacji. Tego typu wydarzenia są postrzegane jako środek do wspierania współpracy, ale mogą być również źródłem dyskomfortu. Wyzwaniem jest zatem znalezienie równowagi i uwzględnienie różnych osobowości i preferencji w zespole.

Nawet zanim praca zdalna stała się normą, wyjazdy i spotkania integracyjne były popularne. Idee stojące za nimi są szlachetne: wspieranie współpracy, nagradzanie pracowitych zespołów i podnoszenie morale. Szefowie firm często postrzegają tego typu aktywności także jako korzystne dla obniżenia rotacji pracowników. Jednak rzeczywistość nie jest wyłącznie kolorowa.

Sposób, w jaki pracuje zespół jako całość, decyduje o jego sukcesie. Możesz mieć najwspanialszą na świecie grupę indywidualności, ale jeśli nie będą współpracować, to nie będzie warta ani grosza.
~Babe Ruth

Podczas tych wydarzeń nie wszyscy czują się komfortowo. Mogą one zacierać granice między sferami zawodową i osobistą. Wydłużony charakter wyjazdów, w przeciwieństwie do krótszych spotkań team-buildingowych, może potęgować ten dyskomfort. To nie tylko problem introwertyków; wielu pracowników uważa spędzanie dużej ilości czasów w towarzystwie kolegów z pracy (i szefa!) jako trudność.

Firmy stają się bardziej świadome potencjalnych pułapek integracji. Wiele z nich skupia się na nadaniu im konkretnej struktury i uczynieniu udziału opcjonalnym. Takie podejście choć w pewnym uwzględnia stopniu indywidualne preferencje, jednocześnie zachowując korzyści wynikające z zacieśniania więzi w zespole. Niektórzy pracownicy jednak pozostają sceptyczni. Wolą jeszcze prostsze formy integracji, takie jak wspólne obiady, które nie wymagają noclegów ani podróży, a najlepiej, gdy odbywają się w godzinach pracy.

W branżach zdominowanych przez introwertyków (jak moja, hehe) dynamika takich wydarzeń wcale nie jest oczywista. Na przykład w dziale, gdzie większość osób zna wzajemne preferencje i pracują razem od lat, spotkania team-buildingowe mogą być przyjemnością, a nie trudnym obowiązkiem. (Jednocześnie dotąd nigdy nie byliśmy na wspólnym wyjeździe integracyjnym…)

Poniżej przedstawiam kilka porad dotyczących organizacji wyjazdów i spotkań integracyjnych:

  1. Przyjrzyj się ludziom w swoim zespole. Nie każdy czuje się komfortowo podczas długotrwałych interakcji społecznych.
  2. Pozwól pracownikom zdecydować, czy chcą uczestniczyć w integracji. Dzięki temu nikt nie czuje się zmuszony, a to dobrze wpływa na dynamikę spotkania/wyjazdu.
  3. Zaplanuj aktywności o jasnych celach i ramach czasowych. Może to pomóc zmniejszyć potencjalny niepokój i niepewność.
  4. Zadbaj o różne aktywności, dopasowane do zainteresowań i charakteru grupy.
  5. Jeśli większość Twojego zespołu mieszka w jednym mieście, rozważ spotkanie na miejscu, aby zmniejszyć potrzebę podróżowania i noclegów.
  6. Upewnij się, że w trakcie spotkania zachowane są granice – jest swobodnie, ale wciąż w dobrym tonie.
  7. Po wydarzeniu zbierz opinie. Pomogą one w udoskonaleniu przyszłych wyjazdów i spotkań.

Jeszcze jedna bonusowa wskazówka: Jeśli jesteś szefem, zastanów się, czy dla osiągnięcia celu spotkania nie będzie lepiej, jeśli wyjdziesz nieco wcześniej. Sam to praktykuję i widzę, że ludzie są bardziej otwarci i swobodni, gdy ich manager nie patrzy. (Podobno to nie jest dowód na to, że jestem szefem, którego wszyscy się boją.)


Chociaż wyjazdy integracyjne i spotkania team-buildingowe oferują liczne korzyści, ważne jest, aby podchodzić do nich z wrażliwością i zrozumieniem. Uwzględniając różnorodne potrzeby pracowników, firmy mogą organizować wydarzenia, które naprawdę wspierają współpracę i podnoszą morale. Zatem… dobrej zabawy!

Planuję kolejne wpisy dotyczące wydarzeń integrujących zespół oraz zarządzania ludźmi generalnie, więc rozważ zapisanie się do mojego newslettera.